• 09
  • Jan

Właśnie przekonałam się o tym, że nie jestem stworzona do pieczenia ciast z paczki. Instrukcja stworzenia mojego pierwszego wypieku wydawała się taka prosta. Wystarczyło nagrzać piekarnik do dwustu dwudziestu stopni, wstawić wymieszane ciasto na trzydzieści minut i to miało być wszystko. I byłoby gdybym nie zapomniała wyłączyć piekarnika. Zorientowałam się po jakiś 50 minutach, gdy całe moje mieszkanie, pokryło się dymem. Myślałam, że dzisiaj będzie najlepszy dzień by rozstać się z tak znienawidzoną przeze mnie dietą kopenhaską. Niestety na tyle ze mnie słaby kucharz, że zerwanie diety będzie musiało jeszcze trochę poczekać. Chyba, że ciasto kupię sobie w piekarni, ale to chyba znak z góry, że moja dieta ma sens i nie warto porzucać jej tak szybko. Na razie nie przewiduje szybkiego pieczenia, ale kiedyś na pewno spróbuje ponownie. Tym razem musi się udać!

Comments are closed.