• 31
  • Oct

Po przeczytaniu tematu moich rozmyślań każdemu pewnie do głowy przyszło cos z typu „co ma piernik do wiatraka”. Jednak z uśmiechem na twarzy mogę powiedzieć, że jednak w moim przypadku te dwa zjawiska miały ze sobą wiele wspólnego. Nie to, że pisałem o rzeczach takich jak zasilanie awaryjne, ale gdyby nie te urządzenia nie pisałbym nic. Tutaj nasuwa się pytanie dlaczego bez tych urządzeń nie napisał bym nic. Mianowicie w mojej enklawie ciszy i spokoju, gdzie podjąłem się pisania mojej kolejnej książki bardzo często dochodzi do przerw w zasilaniu energią elektryczna przez efekty mojej pracy ulegały samozniszczeniu, bo to oczywiste, że kiedy wyłączy się nam komputer podczas pisania jakiegoś tekstu to wtedy go utracimy. Dopiero zainstalowanie odpowiedniego systemu zasilania w moim domu pozwoliło mi na swobodne ukończenie mojej książki, bo obawiam się, że jeśli bym tego nie zrobił to nic by z tego nie wyszło.

Comments are closed.